06 czerwca 2025

Gdy nie publikuję…

 …robię inne interesujące mnie rzeczy ;-)

Chmura nad osiedlem

Od ostatniego wpisu minęło prawie pięć miesięcy, ale ten rok ma u nas takie przyśpieszenie, że wierzyć mi się nie chce, że to dopiero czerwiec. Zdjęcie powyżej zrobiłam w Dzień Dziecka.

Ale po kolei. W lutym dane mi było wcielić się w dwórkę księżnej Izabeli Czartoryskiej, której 280 rocznicę urodzin świętuje (bez większego zapału, niestety) moje miasto. Moja Przyjaciółka, która pracuje w jednej z filii biblioteki miejskiej, zorganizowała urodziny Księżnej: obowiązywał strój wizytowy, najlepiej, gdyby choć trochę nawiązywał stylem do epoki, ale wachlarz w ręce też wystarczył; była prelekcja na temat osiągnięć Księżnej wygłoszona przez prowadzącą to wydarzenie, były babeczki z wizerunkiem Jubilatki, zamówione u mistrzyni cukiernictwa – istotnie, niebo w gębie, jak to mówią, ale ten wygląd – !

Wyżej wspomniana babeczka z wizerunkiem Księżnej
Potem zaczęła nam się robić powoli wiosna. Przed Wielkanocą było jeszcze jedno spotkanie w bibliotece, tym razem poświęcone zbiorom pierwszego muzeum na ziemiach polskich, założonego przez księżnę Izabelę. Kupiłam nowy (lekki!) rower. W okolicach majówki pojechaliśmy z mężem na dwa dni na Warmię. Skończyłam jeden projekt genealogiczny. Dziergałam. W tle tego wszystkiego robiłam różne webinary psychologiczne i astrologiczne (nawiasem mówiąc, zadziwiające, jak te dwie dziedziny się uzupełniają). Niewykluczone, że ta masa wiedzy, jaką przyswajałam od końca ubiegłego roku, to przez układy na niebie (Jowisz w Bliźniętach). Ogólnie czuję się tak, jakby to była jakaś końcówka roku, tylko ta pogoda taka myląca (od kilku dni mamy tropiki: gorąco i wilgotno).

Zatem przerwy w pisaniu będą. Nie zawsze jest temat, nie zawsze są siła, chęci i samozaparcie, nie zawsze jest flow. Ale będę tu wracać.

Zatem – do zobaczenia :)

Zachód słońca nad Wisłą z budującym się nowym skrzydłem hotelu na pierwszym planie