Zahibernowałam się tej zimy. Mrozy w styczniu były solidne, śnieg jak spadł w okolicach Bożego Narodzenia, tak już ponad miesiąc leży, co się rzadko zdarzało w ostatnich latach. Na jakimś poziomie do tego stanu hibernacji dokłada się żałoba, choć nie tak dojmująca, może dzięki temu, że teściowa przez prawie trzy lata była w domu opieki, na tyle daleko, że mogliśmy przywyknąć do oddalenia. No i jeszcze jestem w procesie autoterapii. Zabiera mi to sporo energii na inne aktywności, jak choćby regularne pisanie. Daję sobie na to przyzwolenie i czas.
![]() |
| Zamarznięta Wisła |
